iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

W ciszy



zbliż się do trzy milimetrowej tafli szkła
powiem ci na uszko cichutko
co na dnie w mym sercu tak gra
powiem w sekrecie mój miły
że tęsknię ogromnie do ramion
by mnie czule tuliły w ciszy
wieczoru harmonię spijając z warg
płomiennych doznając uniesień

zbliż się na chwilę bym mogła
tęsknotę nakarmić  uśmiechem
by życie nabrało sensu
gdy w bezsensie trwam
czekając chwil gdy poczuję twą bliskość
bo tylko ona radość może mi dać

w dniu pełnym melancholii
płoną słowa jak drzewce
zaklęte w uśmiechy tęskne
które ślę w przestrzeń
by mogły dotrzeć tam gdzie ty
i radość mi przynieść
z faktu że wciąż jesteś
i nadal chcesz trwać,

Komentarzy: 0
Sen bez snu

Gdy jesteś i gdy Ciebie nie ma.
Umieranie stało się rozkoszą.
Odkrywanie granic piekieł
u bram rajskiego nieba.

Oczekując niecierpliwie ciepła oddechu
na szyi gdzie wiatrem dotykasz.
Muśnięcia dłoni na policzkach
zostawione purpurowe ślady istnienia.

Dalekie i bliskie znaczenia bez znaczeń.
Bądź tam gdzie jesteś i oddychaj.
Radość niosąc promienną w uśmiechu
gdy świat wariuje dławiąc się.

Skałą po której stąpam bez obaw
z rozwianym echem w motyle skrzydła
łowiąc iskry brzmień pragnienia
twego ja by się połączyć oddechem.

Autor A S

Komentarzy: 0
Kobiece serce


Tak jak obiecałam, ukazuję tę stronę siebie którą widać najwyraźniej,
nad którą nie mam kontroli.Melancholie władają moim życiem.
Nie lubię melancholii a jednocześnie niesamowicie pragnę.
Muzyka taka jak ta sprawia że budzą się we mnie słowa, piękne i czułe.
Słowa których nie ma komu ofiarować.
Nazywam to intymną rozmową z alter ego aby móc je wypowiadać choćby w eter.
Być może komuś sprawią przyjemność, wzruszą albo przywołają uśmiech na twarzy.

Niech więc słowa te zaistnieją,być może będą tylko zlepkiem czarnych znaków
na bieli monitora, a może ktoś nada im własny sens i wymowę.




Jest we mnie gorące pragnienie. Niewinne, naiwne i takie... pełne wiary...
które buduje mosty ponad rzeczywistością, pełne cudownej nadziei.
Jest młodość jeszcze młoda, nienasycona, popędliwa i taka... wciąż uparta...
nieuchwytna jak w okresie dojrzewania.
Z piasku buduje zamki wymyślone, znów tracę czas
i siebie daję bez ograniczeń, weź co zechcesz , w zamian nie proszę o nic,
pozwól mi tylko cieszyć się Twoim cudownym istnieniem.
Nie umiem już spać samotnie,myśl słodka
wiruje w powietrzu, tańczy po kątach
by wreszcie zniknąć zapadając wyraźnym obrazem w sen.
Z samego nieba się zjawiłeś jak anioł
w ramionach uniosłeś tuląc spokojem

aż zasnęłam jak dziecko, radosna, lekka jak wiatr.
Teraz cieszę się wspomnieniem uśmiechu i ciszą,
najpiękniejszą ciszą ze wszystkich znanych mi cisz,
wypełniona Tobą po krańce świadomości i jeszcze głębiej.
Ubierasz mnie w swoje skrzydła i uczysz latać
abym i ja stała się aniołem, a z ust Twoich tak pięknych i miękkich
wypłynęła przepowiednia i dała mi nadzieję na odrodzenie tkliwości
które nadeszło i będzie trwać do ostatniego tchu.
Patrzę w Ciebie - słońce, a ono daje oczom iskrę wiecznego płomienia,
wizję wzdychających kwiatów pijanych poranną rosą i najcudowniejszym z pragnień,
bycia wszechświatem i czasem jednocześnie.
Zasiewasz we mnie łan nasion mądrości które już wkrótce wydadzą stokrotny plon.
Pozwalasz nocą śnić o lataniu i ubranie nosić z piór,
później patrzysz jak moim słowom wyrastają skrzydła.
a one szybują do Ciebie przez bezkresne błękity
by miejsca dla siebie znaleźć najmniejszy kawałeczek
i osiąść lekko jak ptasi puch.
Przechowuję dźwięki Twego głosu, przez spragnione ucho przeciskają się
i szepczą mile, tak zwyczajnie, słucham ich uważnie
chcąc jeszcze usłyszeć kolejne powtórzenie echa.
Niewidzialne uczucia noszę w sobie w ciszy płomienia
dbając o to by się nie rozbiegły jak szalone.
Widzę przed sobą drogę, migocące światła wyobraźni.
Już wiem czym jest niebo, ale wciąż mi do niego za daleko
i marzę o tym najcichszym niebie w Twoich objęciach.
Znaleźć swój ponad-wymiarowy, maleńki, najmniejszy kąt tylko dla siebie.
Tęsknię za tym spokojnym pokarmem z Twej duszy,
za dotykiem czułych dłoni, odrobiną szczerej tkliwości.
Innego szczęścia mi nie trzeba, inne w mej głowie się nie mieści.

Komentarzy: 0
Kobieta

Nie prosiła nigdy o cud
bo w cuda nie wierzy
tylko o maleńki skrawek
przyjaznego lądu na stałe
od naiwnej wiary w bańki mydlane

Zamknięty został już dramat
ale głupie za każdym razem
wyrywa się nawet grając parodie
zamiast rzeczywistą przepaść oczu
nagle skondensowanej samotności.

 



 

Komentarzy: 0
W mroku

blado złote promienie lamp,
cienie po kątach schowane,
jakieś krzesło, łóżko , stół
i ta cisza patrząca przez ramię.

Obok siebie orbitujące światy,
bezimienne, nienazwane jeszcze żadnym tchnieniem.
blisko tak, że dziwią się sobie same,
co robią w tej przestrzeni nieznanej.

co raz to przyspieszają, bez tchu, bez echa, w obłędzie?
ku słońcu dążąc nieśmiało by spłonąć w gorączce,
dając początek jednemu z dwu światów.
nadaj mu nazwę a ,stanie się, dotykalny.

 



Gdy słońce płonie rumieńcem zawstydzone


Wieczoru srebrny kurz,
znów przynosi melancholię,
w dźwiękach skrzypcowych nut,
obraz najsłodszy maluję na jawie, tuż, tuż...
i gdy tylko przymykam zasłonę,
nocy kruche szkło rozsypuje plejadą granice snu.

zanim świt wstanie, niosąc kolejne z wyzwań.
cichnę chwilą i słowa cichną,
bez dźwięcznie powtarzane w odbiciach luster,
kojącą melodią, lek na tęskne bajanie, we śnie, na jawie,
nim roznieci iskrę by biec, a może w miejscu stanąć?
broniąc tę z dróg jeszcze nie poznaną a naznaczoną papilarnie.


Autor : Ana S

Komentarzy: 0
Obejrzyj koniecznie. Przeczytaj i wyciągnij wnioski.



Doktor Max Gerson (1891-1956), genialny lekarz i naukowiec, który już 80 lat temu odkrył przyczyny powstawania raka, opisując je jako: zespół wyniszczenia tkanek wynikający z zaburzenia równowagi sodowo-potasowej na poziomie komórkowym; postępującą toksemię organizmu oraz permanentny niedobór składników odżywczych. Dr Gerson określił raka jak chorobę całego organizmu, a nie poszczególnych organów. Na bazie swoich odkryć, po ponad 35-ciu latach klinicznych doświadczeń, opracował Terapię Gersona – wybitnie skuteczną, naturalną, niespecyficzną terapię antynowotworową, nakierowaną na usuwanie przyczyn, a nie skutków choroby. Terapia znana jest głównie z ponad 30-to letniego pasma sukcesów w walce z wieloma rodzajami raka, jednak równie dobrze radzi sobie z innymi przewlekłymi dolegliwościami, m.in.: cukrzycą, chorobami serca, chorobami reumatycznymi czy nadciśnieniem. Mimo iż współczesna medycyna nazywa takie dolegliwości „nieuniknionymi” i „nieuleczalnymi” chorobami cywilizacyjnymi, oferując jedynie symptomatyczne leczenie, to Terapia Gersona zaprzecza wszystkim tym tezom – jest skutecznym narzędziem w walce z rakiem, nawet w zaawansowanym stadium, oraz z ponad 50 innymi chorobami – zwalcza przyczyny tych schorzeń i odbudowuje cały organizm, pomagając pacjentom w powrocie do pełnego zdrowia i w uniknięciu chorób w przyszłości. Terapia Gersona, mimo iż opracowana w Niemczech i USA, może być skutecznie stosowana w polskich warunkach.

„Terapia doktora Gersona – lekarstwo na raka i inne choroby przewlekłe” stanowi kompletny przewodnik po teorii i praktyce Terapii Gersona, w którym autorki dzielą się swoimi kilkudziesięcioletnimi doświadczeniami w leczeniu raka i innych dolegliwości przy zastosowaniu Terapii Gersona.
Książka jest uaktualnieniem klasycznego dzieła Maxa Gersona „A Cancer Therapy: Results of 50 Cases”, uwzględniającym zmiany jakie zaszły w świecie i w medycynie od czasu jego śmierci, m.in. powszechność zastosowania chemioterapii i radioterapii, ich wpływ na organizmy chorych i konieczności uwzględnienia go w programie terapii.

Książka napisana jest w taki sposób, iż może służyć jako podręcznik do samodzielnego prowadzenia terapii tym, którym trudno znaleźć lekarza przeszkolonego w Terapii Gersona.

Czytelnik dowiaduje się, które choroby mogą być skutecznie leczone, czego wymaga każdy z poszczególnych kroków terapii, jaki jest rozkład dnia pacjenta i pełny program leczenia, jakie badania należy wykonywać, jak interpretować ich wyniki, jakie zabiegi należy przeprowadzać oraz jakie suplementy będą potrzebne. Znajdziemy w niej również mnóstwo wspaniałych przepisów kulinarnych kuchni Gersona, historie wyleczonych pacjentów i dużo, dużo więcej.
Poważnie chorzy pacjenci, by wyzdrowieć, zmuszeni są do dokonywania całkowicie nowych wyborów w swoim życiu. Potrzebują rzetelnego rozeznania i pełnej informacji, aby podjąć właściwe decyzje. „Terapia doktora Gersona” dostarcza im wszystkich niezbędnych informacji wraz ze sprawdzoną metodą leczenia, dając zarazem nadzieję na zdrową i szczęśliwą przyszłość
 
 
 

 

Komentarzy: 0
Telewizja, internet czy książka?

 

yle="width: 213px; height: 160px;" alt="" />


W teraźniejszych czasach kiedy internet wypiera z życia codziennego każdy przejaw obcowania z książkami, istnieje ogromne niebezpieczeństwo, że zginą te nasze małe chwile przyjemności, wyparte przez cyfrowy bełkot kodu binarnego. Telewizja. Internet. Zawładnęły naszym życiem całkowicie i nieodwracalnie, często ogłupiając napływem informacji. Pustosząc nasz świat wewnętrznych doznać emocjonalnych i duchowych. Nie znaczy to, że internet jest zły sam w sobie. Złe jest to że pozwalamy aby niszczył jednocześnie coś dzięki czemu powstał. Rozwój winnien iść w parze z kulturą i historią jako wspólne bogactwo. Książce należny jest szacunek, ponieważ to dzięki niej rozbudzamy naszą twórczą wyobraźnię. Współczujemy i utożsamiamy się z zamysłem autora i przeżyciami bochaterów, odczuwając emocje, czasem silnie skrajne, inne niż zwykle, a nawet zupełnie nowe, takie których nie doznawaliśmy wcześniej, nie zdając sobie sprawy z ich w nas istnienia, które otwierają nasz umysł, duszę i serce na postrzegany świat. To dzięki literaturze można poczuć całą moc świata w niej zawartej. Moc i siłę człowieka, twórcy, który udostępnia nam swój świat fantazji i pragnień. Czytając dostarczamy naszemu umysłowi pożywkę dla Egid, która się rozwija tworząc zupełnie nowe wymiary i rzeczywistości. Stajemy się bardziej wrażliwi, delikatni, współczujący, ale także silniejsi i bardziej odporni na zmagania z codziennymi trudami życia. Uczy nas dostrzegać piękno tam gdzie pozornie go nie ma. Opisy zdarzeń są postrzegane w sposób bardziej emocjonalnie zwizualizowany przez czytelnika z wyobraźnią otwartą na odczuwanie długotrwale wywierające wpływ w naszej pamięci, aniżeli te przez chwilowy przekaz silnych bodźców audio/video. Lektury rozwijają intelekt. Pobudzają i popychają do prób samodzielnego tworzenia nowych surrealistycznych światów nie do pojęcia, takich które widzimy naszymi własnymi oczami. Bez nakazów i zakazów, narzucania nam tematu, informacji, obrazów, form i norm, przez innych. Ksiązki sprawiają, że jesteśmy sobą, w tej jednej chwili kiedy zatapiamy się w wymiarze przez nas wybranym, bo sami decydujemy o tym którą z pozycji chcemy czytać. Obcowanie z tym wymiarem pozwala nam zdjąc maskę, wiele masek nakładanych co dnia by nikt nas nie zranił. To świat faktów i iluzji, który chcemy poznać z własnej woli. Nikt nie narzuci nam tego wyboru nawet zasypując ze wsząd masą krzykliwych i kuszących bodźców. To my sami decydujemy o tym co, kiedy i gdzie wedle własnej woli czytamy. Te małe, niepozorne prostokąty z zapisanymi kartkami papieru są symbolem wiedzy, mądrości, piękna, dostojeństwa i kunsztu. Odzwierciedleniem człowieczego trudu włożonego w akt tworzenia. Te wytwory umysłów są nie tylko ptasim mlekiem dla zmysłów ale także namacalnym dowodem swej fizycznej bytności. Ich obecność w sasięgu ręki sprawia nam przyjemność, fakt że jest tuż obok. Pachnąca, szeleszcząca, przywołująca wzrok i niekończące się potoki myśli. Milcząca gdy trzeba zadumy i spiewająca gdy pragniemy zmysłowej uczty. Książka to najlepszy wynalazek i dobro człowieka. W momencie wszelakich elektronicznych nośników, które w każdej chwili mogą ulec zniszczeniu z powodu wielu czynników. Ona, przetrwa. Niezmiennie kusząca, cicha i wierna bez względu na wszystko. Nawet w obliczu katastrof. Wówczas te zbiory które były zabezpieczone staną się źródłem wiedzy duchowej i praktycznej do odbudowy naszego świata, lepszego dla nas wszystkich. Pozwalając unikać błędów naszych poprzedników. Towarzyszy nam od prapoczątków istnienia człowieka na naszej planecie. Jako naskalne malowidła i hieroglify, przekazy ustne, jako żywe książki. To dzięki niej/nim mamy szansę na rozwój aby nie stać się bezmyślną jednolicie szarą masą, która żyje w pozornie idealnym świecie. Jeśli kiedykolwiek doszłoby do sytuacji, że książka zginęłaby w wirze rozwoju technologii, byłaby to strata nie do odżałaowania, na którą ludzkość nie może sobie pozwolić. Jedynie dalszy rozwój technologii przyczynić mógłby się do odzyskania i poznania dzieł, wiedzy i światopoglądów starożytnych, naszych prekursorów. Dzięki możliwości podróży w czasie i przestrzeni, będziemy wstanie tego dokonać. Jednakże do tego jeszcze bardzo daleko. Miejmy nadzieję że nie będzie to konieczne. A teraz kiedy internet i telewizja nas zalewa falą tsunami, będąc nieodłącznym towarzyszem naszej podróży w przyszłość pamiętajmy o tym, że książka daje nam niepowtarzalne poczucie intymności i bezpieczeństwa. Nie zaprzepaśćmy tego. Pamiętając iż ona jest tworzona przez nas i dla nas, jako nieodłączne dziedzictwo kulturowe ludzkości.

Komentarzy: 0
Melacholie
www.esnips.com/doc/5aa8a30f-a4da-4d7d-8e48-4bac5941e744/13_-_Roslin_And_Adama/nsprev
 
Niewypowiedziana cisza z ustami przy szkle ogarnia mnie mocno zawsze gdy znikasz, milkniesz...
Im Ciebie mniej tym mocniej drży serce. Wypycham światło z pokoju, uciekam w sen. Niewyobrażalna tęsknota w jednej kropelce. Przyszedłeś znienacka z ciepłymi słowami w perłowych ustach które nawet morze i wiatr chcą całować.
Uśmiechasz się jak uśmiecha się szczęście do dziewczyny kiedy znajduje bursztyn na ciepłej plaży. Przysiadłeś. Przytuliłeś. Przylgnąłeś. Zostałeś i zamknąłeś mnie w sobie
Teraz żyję do utraty przytomności i oddechy odliczam, to nasze mezzo bez żadnej pauzy. " Oni " nic nie wiedzą ja złudzeniem żyję, że gdzie Ty tam i ja będę, szczelnie opleciona Twoimi palcami, sklepieniem złożonych ramion.
Skradam się po sen by powiedzieć Ci to co chcesz usłyszeć, to co powiedzieć pragnę.
Zapytam wiatru gdzie jesteś, a gdy Cię odnajdę, zasnę w Twoich objęciach
jak wielkiego drzewa i poczuję siłę która już nigdy nie zechce, oddać mnie światu.
Tak trudno znów nic nie mówić, gdy Ciebie nie ma, usta milczą, jedna myśl tylko nieustępliwa sprawia, że z ufnością czekam chwili gdy zapłoniesz i zabrzmisz,
w żyłach puls przyspieszając do świetlnych prędkości, czekając kolejnej szczypty czułości I serce rozbijesz samotne o ściany smutkiem poblakłe.
Zabierz, zabierz mnie stąd, w czerwoną suknię zawiń, zgaś oczy pocałunkiem,słodką łzą i w ciszę zapleć, jednego oddechu. Wiotkimi ramionami zaplączę się w Twoich słowach jak wiatr co żagle po kres napina niosąc nadzieję wielką. Ja rozum utracę i uniesie mnie lekkość Twojej pieszczoty. A plecami spłynie dreszczy lawina jak mgła wieczorna lekko opadnie i skryje nas we wnętrzu miękkim przed światem.
I zasnąć się nam nie uda i oczu zmrużyć nie zechcesz.
A gdy najpiękniejszym kwiatem zakwitniesz pośród nocy i odurzysz mnie jego wonią magiczną ja znów żyć będę.
A kiedy odejdziesz ze świtaniem znów będę nikomu nie potrzebna, niczyja. Pokaż mi dzień na który czekam z taką tęsknotą. Powiedz, że ten jest początkiem co lśnić będzie długo, urodą i ciepłem co kwitnąć będzie czułością i bliskością najwyższej próby.Pozwól mi śnic dalej, albo zbudź mnie, natychmiast...
Marzenia umierają o świcie w zagiętych skrzydłach stulonych motyli.
Nie chcę się budzić.
 
Komentarzy: 1
Melacholie

http://www.esnips.com/doc/d48c2f0a-980c-4d21-99ac-758ae3a4135b/04---Ketil-Bjornstad---Prelude-13

Jestem jak blues
który przenika skórę
wolno wsączając się w krwiobieg
jak heroina
odurzając wszystkie zmysły
aż zaczynają drżeć i pulsować
taki stan duszy lubisz najbardziej
kiedy paruję z ciebie przy każdym oddechu

**

Jestem tylko przechodniem
szukam....czy znajdę...?
źródła wody życia
wrażliwości, ciepła
magii słów która ukołysze
duszę stęsknioną piękna
tego co myślę i czuję
nie da się wyrazić słowami
język jest tylko odbiciem
rzeczywistości
a słowa
nigdy nie staną się tym
co określają

 

Komentarzy: 0
Pod Hiszpańskim niebem

www.esnips.com/doc/d48c2f0a-980c-4d21-99ac-758ae3a4135b/04---Ketil-Bjornstad---Prelude-13

Samo południe jak na dzikim zachodzie. Lecz to tylko dzika Hiszpania, która kusi gorącym słońcem. Niczego tu nie można być pewnym. Wszystko się zmienia nieprzewidywalnie. Nieuchronnie zabierając pamięci spokój i ciszę. Przepastne przestrzenie i wiatr szumiący do snu, zmusza do zastanowienia się nad drogą życia, która wciąż wije się na przód, bez końca, bez określonego celu nadając drodze odkrywcze tchnienie, budząc głód jeszcze większy niż dotychczas.

Cóż począć w nieznanej krainie. Gdzie wszystko jest obce i wrogie?. Za szybą czwarty wymiar który otwiera tajemne sploty gwiazd, które płoną mimo burz. I ten kuszący świata dach w zasięgu wzroku, wystarczy sięgnąć ręką, wystarczy tylko chcieć, żeby żyć pełną piersią żyć z całych  sił. Spełnić marzenia o potędze wyobraźni zamkniętej w jednej srebrzystej łzie. Czy to wszystko jest realne?. Rzeczywistość choć tak oczywista zdaje się być jedynie iluzją, bańką zmysłowej nicości.

Dokąd zaprowadzi ta wybrana z dróg. Jakie namaluje obrazy zniewalając serce już tak do końca. Szaleństwu otwierając furtkę, mamiąc kolejną nadzieją na lepsze jutro. Szukając piękna i delikatności. Doskonałej iluzji w którą można by uwierzyć. Zostawiając za sobą przeszłość, okrutną i złą. Nie pamiętać. Wyrzucić wspomnienia jak niechciane buty, które uwierają i cisną. Zacząć od nowa, gdzieś …. Tu czy tam, jakie to ma znaczenie gdy się pragnie. Gdy się tak bardzo pragnie…..

Niebo tonie w oceanie krwi, rozpływając się we mgle. Syczy, jęczy jak małe dziecko którego nikt nie przytula. Majestat i doskonałość tej jednej, jedynej chwili gdy słońce i ziemia spotykają się mnożąc potęgę przeznaczeń już nam zapisanych. Powalając na kolana w dziękczynnym pokłonie i pokorze. Mały jest człowiek w swej ułomności. Plugawym języku i prawie poniżania innych prawdy nie znając żadnej, jedynie polegając na swym podłym, pobielanym sercu. Jakże marni jesteśmy a czynimy się władcami wszechświata. Wszelkiego stworzenia i materii.

Jedno pragnienie, tak niewiele, odrobina wzniosłych emocji, przeżywania piękna całym jestestwem, a i tak jest to zbyt wiele. Wiatr który pęta myśli i uszlachetnia duszę, daje odpoczynek zmęczonym oczom i ustom. Nie pozwala zwariować, gdy po cienkiej linii błąkam się między niebem a piekłem szukając wytchnienia. Gdzie jest początek a gdzie koniec ludzkiego serca, by pustkę nakarmić, głód wypełnić, choćby tylko na chwilę, mgnienie powiek, których już nie zechce się otwierać, by czar nie prysł, nie minął sen wyśniony już w łonie matki.

Kolejny dzień przyspiesza oddech, nadając pompie tępo szaleńca, ból sprawiając , który uwłacza godności. Jest jednak coś czego nikt odebrać nie zdoła. Niepokorne myśli, konstruktorzy surrealistycznych światów nie do pojęcia. Sen we śnie i na jawie, gdy noc nie chce przyjść ta ostateczna, by w Morfeusza złożyć się objęcia z cichutką nadzieją że dzień nie wstanie.

Sen, w sen, noc, w noc, niech mi się stanie.

 

Komentarzy: 0

NAJNOWSZE WPISY

NAJNOWSZE KOMENTARZE

  • oczarowana do wpisu:
    Melacholie

    nie wiem co napisać... piękne, poruszające... nie, słowa nie potrafią tego opisać

O MNIE

Trynity36

Tam gdzie sięga siła wyobraźni.

Mój profil w iWoman.pl

KATEGORIE

ARCHIWUM